Paź9

Najem pojazdu zastępczego u Ubezpieczyciela – tak, ale nie za długo

Przemysław Szamryk        09 października 2017        Komentarze (0)

Zadzwonił do mnie rozżalony Poszkodowany, którego auto uległo uszkodzeniu w wyniku kolizji drogowej. Poszkodowany skarżył się na problemy z likwidacją jego szkody z OC posiadaczy pojazdów mechanicznych w zakresie wypłaty odszkodowania za korzystanie z najmu pojazdu zastępczego.

Był zaskoczony faktem, że tuż po zgłoszeniu szkody Ubezpieczyciel najpierw zaproponował mu korzystanie z najmu pojazdu zastępczego w współpracującym z nim zakładem naprawczym, a później odmówił kontynuowania najmu pojazdu zastępczego, pomimo że w dalszym ciągu auto Poszkodowanego nie zostało naprawione.

Po analizie wypowiedzi klienta poinformowałem go, że takie postępowanie Ubezpieczyciela jest niedozwolone i nie zasługuje na akceptację. Klient nie posiadając innego auta skorzystał z oferty odpłatnego najmu pojazdu zastępczego. Po ukończeniu najmu zgłosił roszczenie o zwrot najmu pojazdu zastępczego do Ubezpieczyciela. Niestety Ubezpieczyciel nie uznał tych kosztów odmawiając przyznania ich refundacji.

Stanowisko Ubezpieczyciela było tym bardziej nieuzasadnione, gdyż sam sporządził kosztorys szkody, w którym przyjął kwotę naprawy w nierynkowej wysokości. Zakład naprawczy współpracujący z Ubezpieczycielem nie zgodził się na naprawę pojazdu w kwocie wskazanej przez Ubezpieczyciela. Po otrzymaniu ustalonej przez zakład ubezpieczeń kwoty odszkodowania, Poszkodowany przystąpił do naprawy pojazdu. Najem pojazdu zastępczego zakończył się w dniu zakończenia naprawy i odebrania pojazdu przez Ubezpieczyciela.

W niniejszej sprawie doszło do zaniżenia refundacji kosztów najmu pojazdu zastępczego. Nie jest tak, że Ubezpieczyciel pokrywa tylko te koszty, które zaakceptował w ramach skierowania do określonej przez siebie firmy zajmującej się najmem pojazdów zastępczych. Jeżeli bowiem zakład ubezpieczeń nie zgadza się na dalsze kontynuowanie najmu pojazdu zastępczego, jest możliwe samodzielne korzystanie w dalszym ciągu z najmu takiego pojazdu. Zgodnie z uchwałą składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 17 listopada 2011 r., III CZP 5/11: 

„Odpowiedzialność ubezpieczyciela z tytułu umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za uszkodzenie albo zniszczenie pojazdu mechanicznego niesłużącego do prowadzenia działalności gospodarczej obejmuje celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki na najem pojazdu zastępczego”

Bez wątpienia celowe i ekonomicznie uzasadnione jest korzystanie z najmu pojazdu zastępczego w okresie oczekiwania na naprawę pojazdu.
Dopiero środki finansowe uzyskane przez Ubezpieczyciela pozwalają Poszkodowanemu na zlecenie naprawy pojazdu.
Poszkodowany nie ma obowiązku przeznaczania w pierwszej kolejności swoich środków finansowych na naprawę, a następnie oczekiwanie na ich zwrot przez Ubezpieczyciela.

Dodatkowo postępowanie likwidacyjne Ubezpieczyciela miało wpływ na sam proces zlecenia realizacji naprawy. Wobec odmowy przystąpienia do naprawy pojazdu w zakładzie naprawczym współpracującym z Zakładem Ubezpieczeń, Poszkodowany słusznie oczekiwał na otrzymanie odszkodowania, po czym zlecił naprawę pojazdu w innym zakładzie. Co do zasady Poszkodowanemu za cały okres wynajmu auta trwający począwszy od uszkodzenia pojazdu do ukończenia naprawy przysługuje refundacja kosztów najmu pojazdu zastępczego.

Zatem niewskazane było odmówienie przez Ubezpieczyciela przyznania tych kosztów w okresie przekraczającym okres akceptowalnego najmu przez Ubezpieczyciela w współpracującym z nim zakładem naprawczym, a pominięcie rzeczywistego czasu i wszystkich elementów mających wpływ na niemożność korzystania z uszkodzonej rzeczy.

Witaj Czytelniku,

Dzisiaj chciałbym się z Tobą podzielić refleksją dotyczącą prowadzonej przez moją Kancelarię sprawy, która szczególnie utkwiła mi w pamięci. Była to sprawa o zapłatę zadośćuczynienia i odszkodowania.

Zgłosiła się do mnie poszkodowana w wypadku komunikacyjnym, która samodzielnie prowadziła sprawę przed Ubezpieczycielem. Po wstępnej analizie sprawy poinformowałem Klientkę, że w mojej ocenie na etapie postępowania likwidacyjnego sprawa zmierza do jej zakończenia. Ubezpieczyciel pomimo złożonego odwołania nie wypłacił już jakichkolwiek uzasadnionych świadczeń.

Wtedy też powiedziałem Klientce, że w mojej ocenie Ubezpieczyciel na etapie postępowania likwidacyjnego z OC posiadaczy pojazdów mechanicznych już nie wypłaci dalszych kwot należnych z tytułu zadośćuczynienia i odszkodowania, pomimo że istnieje duża szansa na wywalczenie znacznie wyższych świadczeń przed sądem. Pomimo tych argumentów Klientka bała się wnosić powództwo do sądu o zasądzenie dalszych świadczeń.

Z początku nie wiedziałem czym warunkuje swoją decyzję. Z obiektywnych przesłanek stanu sprawy wynikało, że świadczenia przyznane przez Ubezpieczyciela zostały znacznie zaniżone. Zacząłem więc dopytywać poszkodowaną. Dopiero po rozmowie okazało się, że poszkodowana bała się kosztów sądowych związanych z wytoczeniem sprawy w szczególności, że nie stać jej na ich pokrycie.

Powiedziałem Klientce, że jej stan majątkowy i sytuacja rodzinna może uzasadniać zwolnienie z kosztów sądowych i ustanowienie pełnomocnika z urzędu. Ponadto sam fakt wypłaty części odszkodowania i zadośćuczynienia nie powoduje, że tracisz możliwość uzyskania zwolnienia z kosztów sądowych i ustanowienia pełnomocnika z urzędu.

Nawet w sprawie o odszkodowanie i zadośćuczynienie, jeżeli Ubezpieczyciel wypłacił Ci część świadczenia, a ty je zużyłeś np. na potrzebne leczenie, leki, rehabilitację, opiekę itp. to również w dalszym ciągu może Ci przysługiwać zwolnienie z kosztów sądowych i ustanowienie pełnomocnika z urzędu.

Dopiero po tych wyjaśnieniach strach Klientki minął. I wiesz co Czytelniku? Zdecydowała się na wniesienie sprawy do sądu.

Najpierw złożyła przygotowany przez moją Kancelarię wniosek o zwolnienie z kosztów sądowych oraz o ustanowienie mojej osoby jej pełnomocnikiem z urzędu. Wniosek został rozpatrzony pozytywnie. Następnie jak tylko otrzymałem informację o ustanowieniu pełnomocnikiem z urzędu został w imieniu Klientki sporządzony i wniesiony pozew do sądu.

Jeszcze przed wyznaczeniem terminu rozprawy, a po otrzymaniu pozwu Ubezpieczyciel podjął pertraktacje ugodowe, które zakończyły się zawarciem satysfakcjonującej dla Klientki ugody sądowej. Dalsza kwota przyznana przez Ubezpieczyciela była o 3 razy wyższa niż ta przyznana na etapie postępowania likwidacyjnego.

Można rzec, że gdyby Klienta odpuściła dochodzenie roszczenia przed sądem, to przyznane na etapie postępowania likwidacyjnego kwoty nie zrekompensowałyby w pełni doznanej przez nią krzywdy i szkody.

Jeżeli Ty Czytelniku chciałbyś również skorzystać z możliwości zwolnienia z kosztów sądowych i ustanowienia mojej osoby Twoim pełnomocnikiem z urzędu, to niżej prezentuję wzór praktyczny, z którego mógłbyś z powodzeniem skorzystać.

Kliknij w link poniżej:

zwolnienieodkosztów-sądowychodszkdowanie.pdf (63 pobrania)

Oświadczenie o stanie rodzinnym, majątku, dochodach i źródłach utrzymania znajdziesz tutaj

Mar20

1 milion złotych zadośćuczynienia za całkowity paraliż w wypadku komunikacyjnym

Przemysław Szamryk        20 marca 2017        Komentarze (0)

16 marca 2017 r. zapadł dość przełomowy wyrok w sprawach odszkodowawczych. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu podtrzymał wyrok sądu okręgowego I instancji.

Mocą tej decyzji 37 letni poszkodowany, który w wieku 18 lat został całkowicie sparaliżowany w wypadku komunikacyjnym, otrzyma od PZU S.A. w sumie 1 milion złotych zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Dlaczego wyrok ten wywołał taką burzę? Został nawet przytoczony w Teleexpressie. A przecież, zdarzały się już orzeczenia, w których sądy zasądzały wyższe świadczenia.

Wyrok ten jest o tyle wymowny, że wystąpiła zatrważająco kolosalna dysproporcja pomiędzy zasądzonym świadczeniem przez sąd, a świadczeniem z tego tytułu przyznanym dobrowolnie przez ubezpieczyciela.

Jaki wniosek płynie z treści tego orzeczenia?

Poszkodowani skutkami wypadków drogowych powinni coraz częściej próbować walczyć o swoje prawa przed sądami. Analiza niniejszej sprawy wskazuje, że ubezpieczyciel znacznie zaniżył należne poszkodowanemu świadczenie. Przyznane przez ubezpieczyciela zadośćuczynienie wobec dożywotniej opieki, specjalistycznego leczenia oraz rehabilitacji nie mogło być uznane za miarodajne w świetle okoliczności sprawy.

Trzeba jednak pamiętać, że nie każda sprawa jest taka sama. Nawet identyczny uraz lub podobny odniesiony w wypadku komunikacyjnym może być inaczej oceniony przez inny sąd bądź też skład sędziowski.

Dlaczego tak jest?

Po pierwsze. Orzeczenia sądów polskich nie mają mocy precedensu. Tym samym każdy inny sąd rozważając przyznanie zadośćuczynienia za identyczny uraz lub podobny nie może automatycznie przyjąć, że należy się 1 milion złotych zadośćuczynienia za przerwanie rdzenia kręgowego, bo sądy apelacji wrocławskiej już tak zdecydowały.

Po drugie. W Polsce nie istnieje system ustalonych z góry kwot należnych za doznaną krzywdę w zależności od odniesionych uszkodzeń ciała bądź doznanego rozstroju zdrowia w wypadku komunikacyjnym.

Po trzecie. Istnieją wyraźne rozbieżności pomiędzy orzeczeniami w porównywalnych sprawach o zadośćuczynienie z tytułu wypadków komunikacyjnych w poszczególnych regionach kraju.

Nie jest też tak, że sądy mają dowolność w ustaleniu należnego zadośćuczynienia. Podążając śladami wyroku Sądu Najwyższego z dnia 10 marca 2006 r. (sygn. akt IV CSK 80/5) cyt.:

„Ze względu na niewymierność krzywdy określenie w konkretnym przypadku odpowiedniej sumy pozostawione zostało sądowi. Zakres swobody sądu jest tu, więc niewątpliwie większy niż przy ustaleniu obowiązku naprawienia szkody majątkowej. Odpowiednia suma nie oznacza jednak sumy dowolnej, określonej wyłącznie według uznania sądu, a jej prawidłowe ustalenie wymaga wzięcia pod uwagę wszystkich okoliczności mogących mieć w danym przypadku znaczenie”.

Można zatem rzec, że w sprawach o zapłatę zadośćuczynienia istotne znaczenie ma strategia procesowa, w tym w szczególności właściwa argumentacja przytaczana przez pełnomocników procesowych w pismach procesowych, jak i w sądzie. Bez niej trudno o odpowiednie wyartykułowanie tych czynników, które dla sądu w konkretnej sprawie będą miały decydujące znaczenie. Dopiero kompleksowa ocena stanu faktycznego sprawy może dać podstawę do ustalenia w odniesieniu do osoby poszkodowanego odpowiedniej kwoty zadośćuczynienia.

Lut6

Umowa ubezpieczenia w leasingu

Przemysław Szamryk        06 lutego 2017        2 komentarze

Witam Cię Czytelniku na blogu w roku 2017.

Opowiem ci dzisiaj historię, jaka spotkała mojego klienta jeszcze w 2016. Pan Artur – przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą w zakresie usług transportowych w 2015 roku postanowił zwiększyć zasób posiadanej floty samochodowej o nowy samochód ciężarowy.

Doradca finansowy podpowiedział Panu Arturowi, że korzystnym dla niego rozwiązaniem będzie „wzięcie” samochodu w ramach leasingu operacyjnego (Więcej – czytaj tutaj). Pan Artur podpisał umowę leasingu przygotowaną przez firmę leasingową.

Najprawdopodobniej również wskutek między innymi wzrostu cen polis (Więcej – czytaj tutaj) składa ubezpieczeniowa z tytułu OC, AC, NNW oraz Assistance jego dotychczasowego ubezpieczenia poszybowała z kwoty 2.976 zł do kwoty 7.690 zł.

Wówczas Pan Artur rozpoczął analizowanie umowy leasingu. Ku jego zdumieniu na podstawie tejże umowy przedmiot leasingu każdorazowo mógł ubezpieczyć leasingodawca na rachunek leasingobiorcy. Z kolei leasingobiorca zobowiązany był do zapłaty składki za ubezpieczenie na podstawie przekazanego mu dokumentu ubezpieczenia. W przypadku zapłaty tej składki przez leasingodawcę w związku z jej nieopłaceniem przez leasingobiorcę, leasingobiorca zobowiązywał się do zwrotu kwoty składki zapłaconej przez leasingodawcę.

Umowa leasingu przewidywała również prawo leasingobiorcy do ubezpieczenia przedmiotu leasingu, ale tylko pod warunkiem uzyskania pisemnej zgody leasingodawcy. Co również istotne mogło to nastąpić tylko u zaakceptowanego przez leasingodawcę ubezpieczyciela oraz na zaakceptowanych przez leasingodawcę warunkach.

Z tym problemem Pan Artur zwrócił się do Kancelarii Radcy Prawnego Przemysław Szamryk

Negocjacje ram nowej umowy ubezpieczenia, z szczególnym uwzględnieniem ceny zostały podjęte z firmą leasingową. Pozwoliły na zmniejszenie łącznej składki z tytułu wszystkich ubezpieczeń o 33,7% i ubezpieczenie pojazdu u innego ubezpieczyciela. Chociaż, jak twierdziła firma leasingowa niemożliwe było skorzystanie z indywidualnej oferty klienta wobec upływu terminu 30 dni na wystąpienie leasingodawcy o zgodę na zawarcie ubezpieczenia.

Paradoks tej sprawy polegał na tym, że klient przedstawił ofertę zawarcia umowy ubezpieczenia na takich samych warunkach, jakich wymagała od niego firma leasingowa. A co istotne zarówno oferta przedstawiona indywidualnie klientowi oraz przedstawiona przez firmę leasingową pochodziły od tego samego ubezpieczyciela. Różnica dotyczyła ceny. Oferta indywidualna klienta była o 45,3 % tańsza.

Wobec powyższego stanu rzeczy firma leasingowa przygotowała wykaz zakładów ubezpieczeń, z którymi mogła zawrzeć umowę ubezpieczenia. Co ciekawe nie dopuszczała do zawarcia umowy ubezpieczenia z tym samym ubezpieczycielem, pomimo że znalazła się ona w przedstawionym przez firmę leasingową wykazie.

Pozostał niesmak, gdyż wystąpienie o zgodę przed upływem 30 dni dawałoby pole do prowadzenia jeszcze korzystniejszych dla klienta negocjacji z firmą leasingową.

Ponadto pomiędzy przedsiębiorcami nie obowiązują zasady, które należy stosować między innymi przy zawieraniu umowy ubezpieczenia przedsiębiorcy z konsumentem. Mowa tu o treści art. 385§ 1 Kodeksu cywilnego, który przewiduje brak związania treścią umowy, w zakresie tych warunków, które nie zostały uzgodnione indywidualnie, jeżeli kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Takie postanowienia są uznawane za niedozwolone.

Dlatego TY Czytelniku, jeżeli znajdziesz się w podobnej sytuacji, co Pan Artur, to nie zwlekaj z zawarciem nowej umowy ubezpieczenia leasingowanego auta do ostatniej chwili. Sprawdź nawet dwa miesiące wcześniej czy przypadkiem masz pełną swobodę w zawieraniu umowy ubezpieczenia.

Niemniej między przedsiębiorcami obowiązuje również art. 384 § 1 Kodeksu cywilnego. Zatem co do zasady ustalony przez jedną ze stron wzorzec umowny, będzie wiązał drugą stronę, jeżeli zostanie drugiej stronie doręczony przed zawarciem umowy. Przez doręczenie należy rozumieć wręczenie dokumentu obejmującego postanowienia wzorca w takim czasie przed zawarciem umowy, który jest wystarczający do zapoznania się z tymi postanowieniami. Chodzi wyłącznie o dopełnienie przez podmiot proponujący zawarcie umowy określonej treści obowiązku informacyjnego przez sam fakt doręczenia nośnika wzorca. Natomiast nie ma znaczenia prawnego zapoznanie się z treścią tego wzorca przez odbiorcę.

Obowiązek udowodnienia doręczenia przygotowanej umowy leasingu spoczywa na firmie leasingowej, która powołuje się na moc wiążącą wzorca.

Wskazać dodatkowo należy, że tak ukształtowany w przykładowej sprawie proces dystrybucji ubezpieczeń nie jest zgodny z ustawą z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów. Zgodnie z celem tej ustawy wyrażonej w art. 1 ust. 2 ustawa ma przeciwdziałać praktykom ograniczającym konkurencję, a także przeciwdziałaniu antykonkurencyjnym koncentracjom przedsiębiorców i ich związku, jeżeli te praktyki lub koncentracje wywołują lub mogą wywołać skutki na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Jednym z rodzajów takiego porozumienia ograniczającego konkurencję jest wymienione w ustawie ograniczenie dostępu do rynku lub eliminowanie z rynku przedsiębiorców nieobjętych porozumieniem. Takim ograniczeniem może być przykładowo stosowany przez firmę leasingową wykaz ubezpieczycieli narzucający leasingobiorcom ubezpieczenie przedmiotu leasingu tylko w zakładach ubezpieczeń wymienionych w tym wykazie.

Gru23

Zawezwanie do próby ugodowej w sprawie o odszkodowanie z umowy ubezpieczenia – ebook

Przemysław Szamryk        23 grudnia 2016        2 komentarze

Z okazji zbliżających się Świąt przygotowałem Czytelniku bloga prezent w postaci e-booka.

Jest to poradnik dotyczący: Zawezwania do próby ugodowej w sprawie o odszkodowanie z umowy ubezpieczenia.

Znajduje się on po lewej stronie bloga oraz jest już dostępny po kliknięciu w zaznaczony wyżej tytuł.

W e-booku wyjaśniam czym jest wniosek o zawezwanie do próby ugodowej, czemu służy, wskazuję elementy tego wniosku, objaśniam praktyczne aspekty, jego zalety i wady.

Także w treści e-booka zamieściłem praktyczny wzór, który sam z powodzeniem stosuję.

Zapraszam do pobierania e-booka. Miłej lektury.