Paź31

Wezwanie lub reklamacja nie przerywa przedawnienia w sprawie zwrotu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego

Przemysław Szamryk        31 października 2017        Komentarze (0)

W latach 2005 – 2008 w Polsce nastąpił dość wzmożony boom w nabywaniu nieruchomości, pośrednio również w zawieraniu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. W wielu tego typu inwestycjach uczestniczył sektor bankowy, udzielający kredytów na zakup nieruchomości na dość „liberalnej” ocenie zdolności kredytowej. Przykładem poluzowania polityki banków w udzielaniu kredytów, było zniesienie tzw. wkładu własnego, ale tylko pozornie. Niejednokrotnie w umowach kredytowych osób, które nie posiadały wymaganego przez bank udziału, banki oferowały tzw. ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, a więc ubezpieczenia, które miało zastąpić brakujący wkład własny, jednakże stanowiący dodatkowe obciążenie dla kredytobiorców.

Ubezpieczenie to wprawdzie różnie definiowane w umowach kredytów bankowych miało w założeniu służyć dodatkowemu zabezpieczeniu banku przed ryzykiem braku spłaty kredytu, z uwagi na nieuczestniczenie kredytobiorcy już na starcie w kosztach nabywanej nieruchomości.

W większości analizowanych przez Kancelarię Radcy Prawnego Przemysław Szamryk przypadków istnieją następujące sposoby pobierania przez banki ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, tj. w postaci:

  • jednorazowej składki lub kosztów pokrycia składki skalkulowanej na kilka lat, następnie po upływie kolejnych lat pobieranej według tożsamego mechanizmu kolejnej składki lub kosztów, aż do momentu, kiedy stosunek salda zadłużenia do kwoty zabezpieczenia osiągnie wymagany przez bank wskaźnik bądź wysokość,

  • podwyższenia marży kredytu o określony procentowy wskaźnik bądź z podaniem określonej kwoty, aż do momentu kiedy stosunek zadłużenia do kwoty zabezpieczenia osiągnie wymagany przez bank wskaźnik bądź wysokość.

Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego w wielu orzeczeniach sądów zostało uznane za niedozwolone. Między innymi są to przykładowo następujące orzeczenia:

wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 20.11.2013 r. (sygn. akt VI ACa 1521/12) w postępowaniu abstrakcyjnej kontroli wzorców umownych,

wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 06.11.2014 r. (sygn. akt V Ca 2187/14),

wyrok Sądu Okręgowego we Wrocławiu z dnia 18.06.2015 r. (sygn. akt II Ca 436/15),

wyrok Sądu Rejonowego w Krakowie z dnia 07.07.2015 r. (sygn. akt I C 1305/14/2),

wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 19.05.2015 r. (sygn. akt III Ca 553/15), 26.06.2014 r. (III Ca 576/14), 26.10.2015 r. (III Ca 931/15) oraz 14.12.2015 r. (III Ca 1274/15),

wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 21.10.2016 r. (sygn. akt XXVII Ca 2689/16),

wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 28.10.2016 r. (sygn. akt XXVII Ca 3210/16),

wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 21.03.2017 r. (sygn. akt XXVII Ca 3509/16)

W chwili obecnej możemy mówić o takim zjawisku, że niektóre roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia z powodu stosowania przez banki tzw. ubezpieczenia niskiego wkładu własnego w umowach kredytów bankowych będą się przedawniały.

Co to jest przedawnienie?

Zarzut przeciwko roszczeniu, mocą którego dłużnik ma możliwość uchylenia się od przymusowego zaspokojenia roszczenia po upływie określonego prawem terminu. W zasadzie więc blokuje przymusowe dochodzenie roszczenia w postępowaniu sądowym. Podniesiony w procesie powoduje oddalenie powództwa.

Jaki jest termin przedawnienia roszczenia z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego?

Roszczenie z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu jest przykładem roszczenia o zwrot świadczenia nienależnego. Przedawnia się wraz z upływem 10 lat (o ile kredytobiorca jest konsumentem bądź przedsiębiorcą, którego roszczenia nie są związane z prowadzoną działalnością gospodarczą). Termin ten należy liczyć od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. W przeważającej większości orzeczeń sądów świadczenie nienależne staje się wymagalne z dniem jego spełnienia. A zatem, jeżeli już w dniu zawarcia umowy kredytu zostało pobrane tzw. ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, to właśnie z tym dniem należy utożsamiać początek biegu terminu przedawnienia.

Co zrobić aby roszczenie o zwrot ubezpieczenia niskiego wkładu własnego nie przedawniło się?  

Stosownie do treści art. 123 § 1 pkt. 1 k.c. bieg przedawnienia przerywa się przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia. Zatem każde zwrócenie się do właściwego organu skutkuje przerwą biegu przedawnienia. Organami powołanymi do rozpatrywania spraw cywilnych oraz egzekwowania wydanych rozstrzygnięć są sądy i komornicy.

Zdarza się, że Kredytobiorcy utożsamiają wezwanie do zapłaty bądź reklamację skierowaną do banku jako czynność przerywającą bieg terminu przedawnienia, która pozwoli im w dalszej perspektywie dochodzić roszczenia przed sądem.

Jest to myślenie błędne. Bank nie jest organem powołanym do rozpoznania sprawy w rozumieniu art. 123 § 1 pkt. 1 k.c. Nie nadała mu również takiego statusu ustawa o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego i o Rzeczniku Finansowym.

Zarzut przyczynienia banku w procesie o zwrot ubezpieczenia niskiego wkładu własnego

Zdarza się, że banki w procesach z kredytobiorcami podnoszą, że roszczenia ich z tytułu zwrotu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego przedawniły się, a to na skutek upływu 3 lat. Jest to zarzut nieuzasadniony. Żądanie z tytułu zwrotu nienależnego świadczenia nie stanowi roszczenia wynikającego z umowy o kredyt, czy też roszczenia o zapłatę świadczenia okresowego. Ma swoje źródło w bezpodstawnym wzbogaceniu się banku względem zubożonych w tym stanie rzeczy kredytobiorców, na skutek nienależnie od nich potrąconych składek na ubezpieczenie niskiego wkładu własnego. Roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia nie jest roszczeniem o świadczenie powtarzające się albowiem do natury tego roszczenia nie należy spełnianie go periodycznie, w systematycznych odstępach czasowych, w określonej wysokości, której sumę wyznacza upływ czasu i ilość okresów świadczeń. Podstawą roszczenia nie jest również w żadnym razie umowa, przewidująca ze strony kredytobiorcy obowiązek spełnienia wynikającego z niej świadczenia, rozumianego jako określone zachowanie, do którego zobowiązany jest dłużnik, a którego może żądać wierzyciel lecz bezpodstawne wzbogacenie. Świadczenie o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia powstaje w chwili jego dokonania. Wyłącznym wyznacznikiem jego wysokości jest wartość przysporzenia.

Paź9

Najem pojazdu zastępczego u Ubezpieczyciela – tak, ale nie za długo

Przemysław Szamryk        09 października 2017        Komentarze (0)

Zadzwonił do mnie rozżalony Poszkodowany, którego auto uległo uszkodzeniu w wyniku kolizji drogowej. Poszkodowany skarżył się na problemy z likwidacją jego szkody z OC posiadaczy pojazdów mechanicznych w zakresie wypłaty odszkodowania za korzystanie z najmu pojazdu zastępczego.

Był zaskoczony faktem, że tuż po zgłoszeniu szkody Ubezpieczyciel najpierw zaproponował mu korzystanie z najmu pojazdu zastępczego w współpracującym z nim zakładem naprawczym, a później odmówił kontynuowania najmu pojazdu zastępczego, pomimo że w dalszym ciągu auto Poszkodowanego nie zostało naprawione.

Po analizie wypowiedzi klienta poinformowałem go, że takie postępowanie Ubezpieczyciela jest niedozwolone i nie zasługuje na akceptację. Klient nie posiadając innego auta skorzystał z oferty odpłatnego najmu pojazdu zastępczego. Po ukończeniu najmu zgłosił roszczenie o zwrot najmu pojazdu zastępczego do Ubezpieczyciela. Niestety Ubezpieczyciel nie uznał tych kosztów odmawiając przyznania ich refundacji.

Stanowisko Ubezpieczyciela było tym bardziej nieuzasadnione, gdyż sam sporządził kosztorys szkody, w którym przyjął kwotę naprawy w nierynkowej wysokości. Zakład naprawczy współpracujący z Ubezpieczycielem nie zgodził się na naprawę pojazdu w kwocie wskazanej przez Ubezpieczyciela. Po otrzymaniu ustalonej przez zakład ubezpieczeń kwoty odszkodowania, Poszkodowany przystąpił do naprawy pojazdu. Najem pojazdu zastępczego zakończył się w dniu zakończenia naprawy i odebrania pojazdu przez Ubezpieczyciela.

W niniejszej sprawie doszło do zaniżenia refundacji kosztów najmu pojazdu zastępczego. Nie jest tak, że Ubezpieczyciel pokrywa tylko te koszty, które zaakceptował w ramach skierowania do określonej przez siebie firmy zajmującej się najmem pojazdów zastępczych. Jeżeli bowiem zakład ubezpieczeń nie zgadza się na dalsze kontynuowanie najmu pojazdu zastępczego, jest możliwe samodzielne korzystanie w dalszym ciągu z najmu takiego pojazdu. Zgodnie z uchwałą składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 17 listopada 2011 r., III CZP 5/11: 

„Odpowiedzialność ubezpieczyciela z tytułu umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za uszkodzenie albo zniszczenie pojazdu mechanicznego niesłużącego do prowadzenia działalności gospodarczej obejmuje celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki na najem pojazdu zastępczego”

Bez wątpienia celowe i ekonomicznie uzasadnione jest korzystanie z najmu pojazdu zastępczego w okresie oczekiwania na naprawę pojazdu.
Dopiero środki finansowe uzyskane przez Ubezpieczyciela pozwalają Poszkodowanemu na zlecenie naprawy pojazdu.
Poszkodowany nie ma obowiązku przeznaczania w pierwszej kolejności swoich środków finansowych na naprawę, a następnie oczekiwanie na ich zwrot przez Ubezpieczyciela.

Dodatkowo postępowanie likwidacyjne Ubezpieczyciela miało wpływ na sam proces zlecenia realizacji naprawy. Wobec odmowy przystąpienia do naprawy pojazdu w zakładzie naprawczym współpracującym z Zakładem Ubezpieczeń, Poszkodowany słusznie oczekiwał na otrzymanie odszkodowania, po czym zlecił naprawę pojazdu w innym zakładzie. Co do zasady Poszkodowanemu za cały okres wynajmu auta trwający począwszy od uszkodzenia pojazdu do ukończenia naprawy przysługuje refundacja kosztów najmu pojazdu zastępczego.

Zatem niewskazane było odmówienie przez Ubezpieczyciela przyznania tych kosztów w okresie przekraczającym okres akceptowalnego najmu przez Ubezpieczyciela w współpracującym z nim zakładem naprawczym, a pominięcie rzeczywistego czasu i wszystkich elementów mających wpływ na niemożność korzystania z uszkodzonej rzeczy.

Witaj Czytelniku,

Dzisiaj chciałbym się z Tobą podzielić refleksją dotyczącą prowadzonej przez moją Kancelarię sprawy, która szczególnie utkwiła mi w pamięci. Była to sprawa o zapłatę zadośćuczynienia i odszkodowania.

Zgłosiła się do mnie poszkodowana w wypadku komunikacyjnym, która samodzielnie prowadziła sprawę przed Ubezpieczycielem. Po wstępnej analizie sprawy poinformowałem Klientkę, że w mojej ocenie na etapie postępowania likwidacyjnego sprawa zmierza do jej zakończenia. Ubezpieczyciel pomimo złożonego odwołania nie wypłacił już jakichkolwiek uzasadnionych świadczeń.

Wtedy też powiedziałem Klientce, że w mojej ocenie Ubezpieczyciel na etapie postępowania likwidacyjnego z OC posiadaczy pojazdów mechanicznych już nie wypłaci dalszych kwot należnych z tytułu zadośćuczynienia i odszkodowania, pomimo że istnieje duża szansa na wywalczenie znacznie wyższych świadczeń przed sądem. Pomimo tych argumentów Klientka bała się wnosić powództwo do sądu o zasądzenie dalszych świadczeń.

Z początku nie wiedziałem czym warunkuje swoją decyzję. Z obiektywnych przesłanek stanu sprawy wynikało, że świadczenia przyznane przez Ubezpieczyciela zostały znacznie zaniżone. Zacząłem więc dopytywać poszkodowaną. Dopiero po rozmowie okazało się, że poszkodowana bała się kosztów sądowych związanych z wytoczeniem sprawy w szczególności, że nie stać jej na ich pokrycie.

Powiedziałem Klientce, że jej stan majątkowy i sytuacja rodzinna może uzasadniać zwolnienie z kosztów sądowych i ustanowienie pełnomocnika z urzędu. Ponadto sam fakt wypłaty części odszkodowania i zadośćuczynienia nie powoduje, że tracisz możliwość uzyskania zwolnienia z kosztów sądowych i ustanowienia pełnomocnika z urzędu.

Nawet w sprawie o odszkodowanie i zadośćuczynienie, jeżeli Ubezpieczyciel wypłacił Ci część świadczenia, a ty je zużyłeś np. na potrzebne leczenie, leki, rehabilitację, opiekę itp. to również w dalszym ciągu może Ci przysługiwać zwolnienie z kosztów sądowych i ustanowienie pełnomocnika z urzędu.

Dopiero po tych wyjaśnieniach strach Klientki minął. I wiesz co Czytelniku? Zdecydowała się na wniesienie sprawy do sądu.

Najpierw złożyła przygotowany przez moją Kancelarię wniosek o zwolnienie z kosztów sądowych oraz o ustanowienie mojej osoby jej pełnomocnikiem z urzędu. Wniosek został rozpatrzony pozytywnie. Następnie jak tylko otrzymałem informację o ustanowieniu pełnomocnikiem z urzędu został w imieniu Klientki sporządzony i wniesiony pozew do sądu.

Jeszcze przed wyznaczeniem terminu rozprawy, a po otrzymaniu pozwu Ubezpieczyciel podjął pertraktacje ugodowe, które zakończyły się zawarciem satysfakcjonującej dla Klientki ugody sądowej. Dalsza kwota przyznana przez Ubezpieczyciela była o 3 razy wyższa niż ta przyznana na etapie postępowania likwidacyjnego.

Można rzec, że gdyby Klienta odpuściła dochodzenie roszczenia przed sądem, to przyznane na etapie postępowania likwidacyjnego kwoty nie zrekompensowałyby w pełni doznanej przez nią krzywdy i szkody.

Jeżeli Ty Czytelniku chciałbyś również skorzystać z możliwości zwolnienia z kosztów sądowych i ustanowienia mojej osoby Twoim pełnomocnikiem z urzędu, to niżej prezentuję wzór praktyczny, z którego mógłbyś z powodzeniem skorzystać.

Kliknij w link poniżej:

zwolnienieodkosztów-sądowychodszkdowanie.pdf (80 pobrań)

Oświadczenie o stanie rodzinnym, majątku, dochodach i źródłach utrzymania znajdziesz tutaj

Mar20

1 milion złotych zadośćuczynienia za całkowity paraliż w wypadku komunikacyjnym

Przemysław Szamryk        20 marca 2017        Komentarze (0)

16 marca 2017 r. zapadł dość przełomowy wyrok w sprawach odszkodowawczych. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu podtrzymał wyrok sądu okręgowego I instancji.

Mocą tej decyzji 37 letni poszkodowany, który w wieku 18 lat został całkowicie sparaliżowany w wypadku komunikacyjnym, otrzyma od PZU S.A. w sumie 1 milion złotych zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Dlaczego wyrok ten wywołał taką burzę? Został nawet przytoczony w Teleexpressie. A przecież, zdarzały się już orzeczenia, w których sądy zasądzały wyższe świadczenia.

Wyrok ten jest o tyle wymowny, że wystąpiła zatrważająco kolosalna dysproporcja pomiędzy zasądzonym świadczeniem przez sąd, a świadczeniem z tego tytułu przyznanym dobrowolnie przez ubezpieczyciela.

Jaki wniosek płynie z treści tego orzeczenia?

Poszkodowani skutkami wypadków drogowych powinni coraz częściej próbować walczyć o swoje prawa przed sądami. Analiza niniejszej sprawy wskazuje, że ubezpieczyciel znacznie zaniżył należne poszkodowanemu świadczenie. Przyznane przez ubezpieczyciela zadośćuczynienie wobec dożywotniej opieki, specjalistycznego leczenia oraz rehabilitacji nie mogło być uznane za miarodajne w świetle okoliczności sprawy.

Trzeba jednak pamiętać, że nie każda sprawa jest taka sama. Nawet identyczny uraz lub podobny odniesiony w wypadku komunikacyjnym może być inaczej oceniony przez inny sąd bądź też skład sędziowski.

Dlaczego tak jest?

Po pierwsze. Orzeczenia sądów polskich nie mają mocy precedensu. Tym samym każdy inny sąd rozważając przyznanie zadośćuczynienia za identyczny uraz lub podobny nie może automatycznie przyjąć, że należy się 1 milion złotych zadośćuczynienia za przerwanie rdzenia kręgowego, bo sądy apelacji wrocławskiej już tak zdecydowały.

Po drugie. W Polsce nie istnieje system ustalonych z góry kwot należnych za doznaną krzywdę w zależności od odniesionych uszkodzeń ciała bądź doznanego rozstroju zdrowia w wypadku komunikacyjnym.

Po trzecie. Istnieją wyraźne rozbieżności pomiędzy orzeczeniami w porównywalnych sprawach o zadośćuczynienie z tytułu wypadków komunikacyjnych w poszczególnych regionach kraju.

Nie jest też tak, że sądy mają dowolność w ustaleniu należnego zadośćuczynienia. Podążając śladami wyroku Sądu Najwyższego z dnia 10 marca 2006 r. (sygn. akt IV CSK 80/5) cyt.:

„Ze względu na niewymierność krzywdy określenie w konkretnym przypadku odpowiedniej sumy pozostawione zostało sądowi. Zakres swobody sądu jest tu, więc niewątpliwie większy niż przy ustaleniu obowiązku naprawienia szkody majątkowej. Odpowiednia suma nie oznacza jednak sumy dowolnej, określonej wyłącznie według uznania sądu, a jej prawidłowe ustalenie wymaga wzięcia pod uwagę wszystkich okoliczności mogących mieć w danym przypadku znaczenie”.

Można zatem rzec, że w sprawach o zapłatę zadośćuczynienia istotne znaczenie ma strategia procesowa, w tym w szczególności właściwa argumentacja przytaczana przez pełnomocników procesowych w pismach procesowych, jak i w sądzie. Bez niej trudno o odpowiednie wyartykułowanie tych czynników, które dla sądu w konkretnej sprawie będą miały decydujące znaczenie. Dopiero kompleksowa ocena stanu faktycznego sprawy może dać podstawę do ustalenia w odniesieniu do osoby poszkodowanego odpowiedniej kwoty zadośćuczynienia.

Lut6

Umowa ubezpieczenia w leasingu

Przemysław Szamryk        06 lutego 2017        2 komentarze

Witam Cię Czytelniku na blogu w roku 2017.

Opowiem ci dzisiaj historię, jaka spotkała mojego klienta jeszcze w 2016. Pan Artur – przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą w zakresie usług transportowych w 2015 roku postanowił zwiększyć zasób posiadanej floty samochodowej o nowy samochód ciężarowy.

Doradca finansowy podpowiedział Panu Arturowi, że korzystnym dla niego rozwiązaniem będzie „wzięcie” samochodu w ramach leasingu operacyjnego (Więcej – czytaj tutaj). Pan Artur podpisał umowę leasingu przygotowaną przez firmę leasingową.

Najprawdopodobniej również wskutek między innymi wzrostu cen polis (Więcej – czytaj tutaj) składa ubezpieczeniowa z tytułu OC, AC, NNW oraz Assistance jego dotychczasowego ubezpieczenia poszybowała z kwoty 2.976 zł do kwoty 7.690 zł.

Wówczas Pan Artur rozpoczął analizowanie umowy leasingu. Ku jego zdumieniu na podstawie tejże umowy przedmiot leasingu każdorazowo mógł ubezpieczyć leasingodawca na rachunek leasingobiorcy. Z kolei leasingobiorca zobowiązany był do zapłaty składki za ubezpieczenie na podstawie przekazanego mu dokumentu ubezpieczenia. W przypadku zapłaty tej składki przez leasingodawcę w związku z jej nieopłaceniem przez leasingobiorcę, leasingobiorca zobowiązywał się do zwrotu kwoty składki zapłaconej przez leasingodawcę.

Umowa leasingu przewidywała również prawo leasingobiorcy do ubezpieczenia przedmiotu leasingu, ale tylko pod warunkiem uzyskania pisemnej zgody leasingodawcy. Co również istotne mogło to nastąpić tylko u zaakceptowanego przez leasingodawcę ubezpieczyciela oraz na zaakceptowanych przez leasingodawcę warunkach.

Z tym problemem Pan Artur zwrócił się do Kancelarii Radcy Prawnego Przemysław Szamryk

Negocjacje ram nowej umowy ubezpieczenia, z szczególnym uwzględnieniem ceny zostały podjęte z firmą leasingową. Pozwoliły na zmniejszenie łącznej składki z tytułu wszystkich ubezpieczeń o 33,7% i ubezpieczenie pojazdu u innego ubezpieczyciela. Chociaż, jak twierdziła firma leasingowa niemożliwe było skorzystanie z indywidualnej oferty klienta wobec upływu terminu 30 dni na wystąpienie leasingodawcy o zgodę na zawarcie ubezpieczenia.

Paradoks tej sprawy polegał na tym, że klient przedstawił ofertę zawarcia umowy ubezpieczenia na takich samych warunkach, jakich wymagała od niego firma leasingowa. A co istotne zarówno oferta przedstawiona indywidualnie klientowi oraz przedstawiona przez firmę leasingową pochodziły od tego samego ubezpieczyciela. Różnica dotyczyła ceny. Oferta indywidualna klienta była o 45,3 % tańsza.

Wobec powyższego stanu rzeczy firma leasingowa przygotowała wykaz zakładów ubezpieczeń, z którymi mogła zawrzeć umowę ubezpieczenia. Co ciekawe nie dopuszczała do zawarcia umowy ubezpieczenia z tym samym ubezpieczycielem, pomimo że znalazła się ona w przedstawionym przez firmę leasingową wykazie.

Pozostał niesmak, gdyż wystąpienie o zgodę przed upływem 30 dni dawałoby pole do prowadzenia jeszcze korzystniejszych dla klienta negocjacji z firmą leasingową.

Ponadto pomiędzy przedsiębiorcami nie obowiązują zasady, które należy stosować między innymi przy zawieraniu umowy ubezpieczenia przedsiębiorcy z konsumentem. Mowa tu o treści art. 385§ 1 Kodeksu cywilnego, który przewiduje brak związania treścią umowy, w zakresie tych warunków, które nie zostały uzgodnione indywidualnie, jeżeli kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Takie postanowienia są uznawane za niedozwolone.

Dlatego TY Czytelniku, jeżeli znajdziesz się w podobnej sytuacji, co Pan Artur, to nie zwlekaj z zawarciem nowej umowy ubezpieczenia leasingowanego auta do ostatniej chwili. Sprawdź nawet dwa miesiące wcześniej czy przypadkiem masz pełną swobodę w zawieraniu umowy ubezpieczenia.

Niemniej między przedsiębiorcami obowiązuje również art. 384 § 1 Kodeksu cywilnego. Zatem co do zasady ustalony przez jedną ze stron wzorzec umowny, będzie wiązał drugą stronę, jeżeli zostanie drugiej stronie doręczony przed zawarciem umowy. Przez doręczenie należy rozumieć wręczenie dokumentu obejmującego postanowienia wzorca w takim czasie przed zawarciem umowy, który jest wystarczający do zapoznania się z tymi postanowieniami. Chodzi wyłącznie o dopełnienie przez podmiot proponujący zawarcie umowy określonej treści obowiązku informacyjnego przez sam fakt doręczenia nośnika wzorca. Natomiast nie ma znaczenia prawnego zapoznanie się z treścią tego wzorca przez odbiorcę.

Obowiązek udowodnienia doręczenia przygotowanej umowy leasingu spoczywa na firmie leasingowej, która powołuje się na moc wiążącą wzorca.

Wskazać dodatkowo należy, że tak ukształtowany w przykładowej sprawie proces dystrybucji ubezpieczeń nie jest zgodny z ustawą z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów. Zgodnie z celem tej ustawy wyrażonej w art. 1 ust. 2 ustawa ma przeciwdziałać praktykom ograniczającym konkurencję, a także przeciwdziałaniu antykonkurencyjnym koncentracjom przedsiębiorców i ich związku, jeżeli te praktyki lub koncentracje wywołują lub mogą wywołać skutki na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Jednym z rodzajów takiego porozumienia ograniczającego konkurencję jest wymienione w ustawie ograniczenie dostępu do rynku lub eliminowanie z rynku przedsiębiorców nieobjętych porozumieniem. Takim ograniczeniem może być przykładowo stosowany przez firmę leasingową wykaz ubezpieczycieli narzucający leasingobiorcom ubezpieczenie przedmiotu leasingu tylko w zakładach ubezpieczeń wymienionych w tym wykazie.